Automat nigdy nie zastąpi człowieka!

Aktualności | | |
3613475878_d0bb26c7d0_z

„Kali jeść, Kali pić” – tak komentuje się wysiłki kogoś, kto niezbyt wprawnie posługuje się językiem obcym. Te same słowa można by skierować do… komputerowego programu tłumaczącego, który w swym założeniu miał być genialnym urządzeniem ułatwiającym komunikację międzyjęzykową. Jak każdy automat okazał się jednak bezdusznym automatem, którego „praca” nie może równać się z tym, co robi tłumacz przysięgły. Czy wyobrażaliście sobie kiedyś świat, w którym program całkowicie wyparł żywych tłumaczy?

Paradoksalnie translator nie pomagałby w porozumieniu między narodami. Wprawdzie tekstem przetłumaczonym za jego pomocą można przekazać ogólną treść czy intencję, jednak czy właściwy styl, wydźwięk? Pomijając już kwestie poprawnościowe i gramatyczne, przetłumaczony słowo po słowie według informatycznego algorytmu tekst jest bez życia, bez ducha, często też… bez sensu. Doskonale wiemy przecież, że jedno słowo potrafi mieć wiele zupełnie różnych znaczeń, w ogóle ze sobą niepowiązanych (homonimy). Translator potrafi w zdaniu o budowaniu zamków z piasku wstawić zamek błyskawiczny od kurtki. Dlaczego? Bo w przeciwieństwie do człowieka nie potrafi uwzględnić kontekstu słów, zdań, testu. Nie potrafi „spojrzeć” na niego w skali makro. Translator widzi tylko szereg słów, które zamienia na to, co podpowiadają mu pierwsze z brzegu hasła słownikowe.

Oczywiście jest pewien plus istnienia programów do tłumaczenia. Dzięki nim ktoś, kto nie zna ani słowa w danym języku, może przynajmniej rozeznać się, o czym jest tekst, który czyta. Tak dzieje się zwykle w przypadku języków bardzo różniących się od polszczyzny bądź języków krajów odległych, np. węgierskiego, japońskiego. Tłumaczenie translatora przydaje się też tym, którzy znają podstawy danego języka i w „surówce”, którą otrzymują od programu, potrafią samodzielnie zaprowadzić gramatyczno-stylistyczny ład. Translator to jednak rozwiązanie w przypadku mało zobowiązujących tekstów i sytuacji, jak potrzeba napisania prywatnego listu czy zapoznanie się z artykułem na zagranicznej stronie internetowej. Prawdziwie wartościowe tłumaczenie zrobi tylko żywy człowiek!