Co powie ci kryminał o szwedzkim społeczeństwie?

Aktualności | | |
28400843169_3cf05ab0a2_z

Nie wdając się w szczegóły wielowątkowej i burzliwej dyskusji nad zaletami i niebezpieczeństwami, płynącymi z faktu istnienia popkultury, warto przyjrzeć się strukturze i fabułom szwedzkich powieści kryminalnych. Nie, nie z powodu szansy odkrycia receptury na bestseller, która to śni się po nocach wydawniczym alchemikom, ale by odpowiedzieć sobie na pytanie, co powieść kryminalna może powiedzieć nam o szwedzkim społeczeństwie?

Literatura kryminalna odzwierciedla lęki społeczeństwa

Mariusz Czubaj, zajmując się parą szwedzkich powieściopisarzy, autorami cyklu Opowieść o zbrodni Maj Sjöwall i Per Wahlöö dostrzega niezwykły potencjał, tkwiący w ich powieściach. Oprócz tego, że w tej pierwszej skandynawskiej serii kryminalnej zauważa wzorzec dla wszelkich późniejszych wydawnictw tego gatunku, wyróżnia jeszcze jeden znaczący aspekt. Jest nim silne zaangażowanie społeczne, które tkwi w przekazie książek. Były one pisane w czasie kryzysu państwa szwedzkiego. Poprzez używanie schematów fabularnych, których główną osią były pojedyncze morderstwa, autorzy, obrali sobie za cel pokazanie tego, jak socjaldemokratyczny system okazuje się zbrodniczy wobec szwedzkiego społeczeństwa. Badacze wskazują, że wymowa serii z tomu na tom staje się coraz bardziej wyrazista, a poglądy autorów znacznie się radykalizują. Na plan pierwszy zaczyna się wysuwać leitmotiv, który można sparafrazować w ten sposób – system, który jest na usługach kapitalizmu ma za nic potrzeby jednostki, która na znak buntu/ by wyładować agresję zabija. Zatem to system jest winien zbrodni. Para pisarzy miała za zadanie pokazać niezborności w systemie prawnym i społecznym. Uwrażliwiała na status osób starszych, które były spychane na peryferia społeczeństwa. Ukazywała młodych chłopców i dziewczęta, które w efekcie niedostatecznej opieki, frustracji i zagubienia mieli zostać pchnięci do wkroczenia na przestępczą ścieżkę. Poprzez swoją serię, autorzy pragnęli unaocznić procesy zapadania społeczeństwa na choroby cywilizacyjne – alkoholizm, depresję. Para uwzględniała najważniejsze daty dla tamtejszego społeczeństwa, takie jak rok 1968, który był czasem rebelii studenckiej i przemian społeczno-obyczajowych. Lista grzechów ówczesnego państwa szwedzkiego według Maj Sjöwall i Per Wahlöö jest długa. Jednak tym kardynalnym jest próba wmówienia światu, że możliwy jest mariaż kapitalizmu z socjalizmem. Tego nastawieni komunistycznie pisarze systemowi nie mogli darować.

Tym, który w szwedzkiej literaturze kryminalnej podnosił kwestię przemocy wobec kobiet jest Stieg Larsson. W książce Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet, Szwed umieścił statystyki z rzeczywistego raportu. Powieść popularna miała stać się jednym z głosów na arenie politycznej. Autor podaje, że aż 46% kobiet w Szwecji doświadczyła przemocy ze strony mężczyzn, a 92% spośród tych, które były przez nich molestowane nigdy nie zgłosiło tego faktu organom ścigania. Oprócz tego, że dane liczbowe w pewien sposób uwiarygodniły i obudowały fikcję literacką, to miały wreszcie szansę dotrzeć do szerszej opinii publicznej. Co prawda, pojawiały się głosy próbujące dyskredytować zdanie pisarza literatury popularnej (popularnej, a więc zakłada się z góry, że łatwej, niepoważnej o formie pożerającej treść), to nie zostało ono zlekceważone.

Sensacyjna osnowa literatury, sięganie po popularne schematy fabularne, epatowanie grozą i przemocą są niejednokrotnie wabikiem na czytelnika. Ten, odrzucając fasadę konwencji gatunkowej, może zmierzyć się z realnymi problemami, które trapią jego społeczeństwo. Jak widzimy, kanał literatury popularnej jest wyśmienitym kanałem komunikacyjnym. Powieść kryminalna może być fermentem, które zmotywuje do dyskusji, a może tym samym do zmian.

Fenomen skandynawskiego kryminału w Polsce

Jak ma się skandynawski kryminał w Polsce? Ma się wyśmienicie. Tłumacze szwedzkiego i norweskiego mają ręce pełne roboty. Na rynku, co rusz pojawiają się najświeższe tytuły Jo Nesbø czy Jørn Lier Horst. Amatorskie blogi recenzenckie pełne są zestawień najlepszych książek.  W nagłówkach pojawiają się zachęcające „uniwersalne” TOP 10, które są efektem indywidualnych wyborów autora, aniżeli wnikliwą analizą wad i zalet książki. Recenzje są raczej nagłówkami, wartościowanie zaś zostało zredukowane do gwiazdkowej skali. Niektóre teksty są bardziej, niektóre mniej udane. Podobnie jest w profesjonalnej prasie. W obu przypadkach działa ten sam mechanizm uproszczenia.