Co wspólnego mają ze sobą tłum, tłumienie i tłumaczenie?

Aktualności | | |
Tłum, który tłumi i tłumaczy?

Z pozoru nic, a w rzeczywistości tak wiele. Odpowiedź na tytułowe pytanie ma naturę paradoksalną. Jeśli wziąć pod uwagę semantykę, wymienione słowa opisują zupełnie odmienne, raczej odległe od siebie obszary rzeczywistości. Obszary te jednak znacznie się zbliżają, kiedy na słowa spoglądamy okiem językoznawcy. Język płata nam figle; mimo słownikowego bogactwa jest niezwykle niejednoznaczny. Fakt ten doskonale wykorzystuje literatura, zwłaszcza poezja.

Zestaw z cząstką tłum- został oczywiście zaczerpnięty z wiersza Stanisława Barańczaka (skądinąd wybitnego tłumacza) Tłum, który tłumi i tłumaczy. Trudno jest odpowiedzieć na pytanie, który aspekt, treść czy tworzywo językowe, jest w tym utworze ważniejsze. Tak naprawdę trzeba by było uznać, że jedno nie istniałoby bez drugiego. Chwyt językowy polegający na zestawieniu ze sobą słów homonimicznych skupia czytelnika na samym języku wiersza, ale z drugiej strony ukazuje tym samym wieloznaczność świata, w którym żyjemy (taki był cel poezji lingwistycznej, której przedstawicielem był Barańczak). Jak mamy ufać rzeczywistości wokół nas, faktom i ludziom, skoro zwodzi nas nawet sam język? Skoro tłum i tłumaczenie, z pozoru niczym nie związane, odkrywają przed nami tajemne związki? Czytając utwory takie jak Tłum…, nie wiemy już, czy tłumaczyć to tyle co tłumić, czy tłumaczeniem zajmuje się tłum i czy zachowanie tłumu daje się wytłumaczyć. Wiersz jest o tyle fascynujący, że zestawia ze sobą słowa pozostające ze sobą w relacji homonimicznej, nie polisemicznej. Co to znaczy? Że poszczególne wyrazy nie mają wspólnego źródłosłowu. Mają jedynie identyczną (bądź częściowo taką samą) formę językową. Czy jednak tłumi i tłumaczy nie wyglądają jak słowa pochodne od podstawy w postaci rzeczownika tłum?

Z perspektywy czytelnika jest to niezwykle ciekawa zabawa słowem. Sprawa nie przedstawia się jednak już tak kolorowo dla… tłumacza. Na jakikolwiek bowiem język nie próbowalibyśmy przetłumaczyć wiersza Barańczaka, zawsze napotkamy językowy opór. Tłumacz norweski, duński, niemiecki – żaden z nich nie znajdzie w swej mowie ojczystej dokładnych odpowiedników tych słów. Słów, które jednocześnie mają tożsamą formę i oddają dokładnie taki sam sens wiersza, co w oryginale. A jednak wiersze i autorzy poezji lingwistycznej tacy jak Barańczak czy Szymborska są tłumaczeni na języki obce. Jak zatem tłumacze radzą sobie z nieprzetłumaczalnością chwytu językowego? Serdecznie polecamy lekturę kilku przekładów – to będzie bardzo inspirujące doświadczenie.