Jak tłumacz radzi sobie z trudnościami przekładu?

Aktualności | | |
Redukcja jest trochę jak... przewijanie.

Choć wiemy, że papier przyjmie wszystko, tak zwane wodolejstwo i nadmiarowość nie są pożądane w żadnym z tekstów. Zarówno mówionym, jak i pisanym, oryginalnym, jak i tłumaczonym. Jeśli pewne sensy wypływają z kontekstu, bądź zostały wypowiedziane już wcześniej – czy trzeba je powtarzać? Pytanie to jest zasadne przede wszystkim w obszarze przekładu. W końcu tłumaczenie powinno być w miarę wierne (teoria o wierności absolutnej już dawno straciła znaczenie)… Czy można jednak mówić o wierności, kiedy omijamy tłumaczenie słów, sformułowań, czasem całych zdań i partii tekstu? Czy stosowanie redukcji to wada tłumacza i jego przekładu?

Redukcja to rodzaj transformacji tłumaczeniowej, polegającej na pomijaniu pewnych elementów tekstu – tych, które nie wznoszą nowego znaczenie, ich brak nie wpływa na odbiór i przekaz oryginału. To technika bardzo często stosowana w tłumaczeniu dialogów filmów i seriali, czyli materiałów, które ze swej natury są dynamiczne, zatem zwięzłość wyrażania myśli jest w ich przypadku kluczowa.

Najprostszym przykładem redukcji jest pomijanie imion, prostych zawołań i wyrażeń dźwiękonaśladowczych. W mniejszym bądź większym stopniu brzmią one tak samo w języku oryginału i przekładu, powtarzanie ich przez lektora podczas filmu jest więc niepotrzebne. Innym przykładem jest skrócone tłumaczenie nazw urzędów, stanowisk itp., na przykład wydarzenie miało miejsce na poligonie rosyjskiego ministerstwa obrony (zamiast ministerstwa ds. obrony cywilnej, sytuacji nadzwyczajnych i likwidacji skutków klęsk żywiołowych), zwłaszcza, kiedy pełna nazwa wybrzmiała już raz wcześniej.

Redukcja to także zabieg, który daje się dostrzec w wyrażeniach, w których np. rolę dopełnienia albo przydawki pełni zaimek. Przykład? Prawo to [ustanawiane właśnie przez Sejm] ma zmienić tamte [nakładające grzywnę w wysokości 500 zł] przepisy. Oczywiście redukcję tego typu i posłużenie się zaimkami to oraz tamte możliwe jest tylko wtedy, kiedy wcześniej w tekście była już mowa o nowej ustawie i zmienianym przepisie.

Powyższe przykłady pokazują, jak sprawniej przetłumaczyć tekst, jak unikać powtórzeń i zbyt długich zdań. Redukcja sprzyja więc zwiększeniu dynamiki tekstu bez zmiany jego znaczenia. Czasami jednak istnieje pokusa, by posłużyć się redukcją, gdy tłumaczenia stawiają dużo opór w postaci nieprzetłumaczalności. Czasem tłumacz nie może poradzić sobie w tłumaczeniem danego fragmentu i go pomija. W końcu czytelnik przekładu nie będzie wiedział, że w oryginale były jeszcze dwa dodatkowe zdania… Jeśli tłumacz wychodzi z takiego założenia zbyt często, grozi to zatarciem kolorytu i charakteru tekstu wyjściowego.