O językowym zróżnicowaniu Norwegii

Aktualności | | |
map-1019874_960_720

Co stanowi o różnorodności i bogactwie kulturowym krajów? Niewątpliwie dialekty, czyli mówione odmiany języka narodowego. Usłyszymy je tylko w mowie, wśród ludności wiejskiej, na ściśle określonych terenach. Dialekty to dla badacza entolingwisty twory fascynujące, dla uczącego się języka obcokrajowca – coś, co budzi strach. Zwłaszcza, gdy dialektów jest… ponad 400, jak w Norwegii. Jak wygląda zróżnicowanie językowe kraju fiordów?

W Norwegii funkcjonują równolegle dwie oficjalne odmiany pisane języka norweskiego. To bokmål i nynorsk. Popularniejszy jest bokmål – używa go około 80 procent mieszkańców kraju. Nynorsk używa się w okręgach Rogaland, Hordaland, Sogn og Fjordane, Møre og Romsdal i Nord-Gudbrandsdal, częściowo również w Telemark, Hallingdal i Valdres. Jeśli chodzi o dialekty, czyli odmiany mówione, to przesadą nie będzie stwierdzenie, że jest ich co najmniej tyle, ile norweskich gmin, czyli ponad czterysta. Powszechnie wyróżnia się cztery główne grupy dialektów: zachodnio- i wschodnionorweski, trønderski i północnonorweski.

Skąd wzięło się językowe zróżnicowanie Norwegii? Kraj ten przez 434 lata pozostawał w unii personalnej z Danią. Wówczas w całym kraju językiem urzędowym był duński. Klęska Napoleona z roku 1814 wymusiła oddanie przez wspierającą Francuzów Danię części swoich ziem. Wówczas to Norwegia przeszła pod panowanie króla Szwecji. Norwegię kształtowały wpływy Duńskie i Szwedzkie, lecz czy kraj ten mógł mówić o własnej tożsamości?

Lingwiści z czasem wypracowali dwa odmienne stanowiska. Pierwsze z nich zakładało, że język pisany kraju powinien zostać stworzony na gruncie wiejskich dialektów Norwegii, drugie – że powinien on swobodnie ewoluować zgodnie z norweską wymową. Z tych to pomysłów wyklarowały się dzisiejsze dwa warianty języka pisanego. Nynorsk powstał poprzez spisanie sposobów wymowy ludności wiejskiej. Bokmål był natomiast wynikiem przekonania, że norweski powinien zostać ujednolicony i unowocześniony, do czego miało doprowadzić dostosowanie pisowni zapożyczonych słów zgodnie z norweską ortografią.

W Norwegii każda komuna (gmina) może zadecydować o odmianie języka, której chce używać w komunikacji oficjalnej. 158 z 418 gmin opowiedziało się za odmianą bokmål, 113 za nynorsk. Pozostałych 157 gmin pozostało neutralnych, czyli w praktyce stosują one bokmål. Ponieważ pisma, komunikaty, formularze czy media tworzone są przy pomocy języka pisanego, tłumacz norweskiego nie musi martwić się o znajomość dialektów, czyli odmian mówionych. To tak jak z kaszubskim czy śląskim, czyli dialektami języka polskiego. Tłumacz, wykonując tłumaczenia na język polski, nie potrzebuje znajomości tych odmian – oficjalne dokumenty pisane są językiem oficjalnym (a więc ogólnym), języka ogólnego używa się podczas konferencji i innych międzynarodowych spotkań.

A codzienna komunikacja z rdzennymi Norwegami? O to raczej nie musimy się martwić. Ślązak ze Ślązakiem porozmawia po śląsku, jednak kiedy pójdzie do szkoły czy urzędu – bez problemu przełączy się na odmianę ogólną. Podobnie rzecz ma się w przypadku Norwegów. Choć znają swój rodzinny dialekt, w kontakcie z obcokrajowcem uruchamiają bardziej popularną odmianę języka. Niektórzy traktują dialekty jako najgorszą zmorę w nauce norweskiego, ale zdecydowanie lepiej jest przyjąć założenie, że różnorodność jest fascynująca i nie pozwala się nudzić. Otwarcie na fakt, że Norwegowie mówią w różny sposób, znacznie ułatwia pokonywanie barier komunikacyjnych.