Tłumacz emoji poszukiwany!

Aktualności | | |
16606681220_34e68b7626_b

Trudno dziś nie słyszeć o wzrastającej popularności emoji. Obrazkowe pismo zapoczątkowały sms-y, jednak prawdziwy fenomen rozpoczął się wraz z erą smartfona, wszechobecnego wi-fi i portali społecznościowych. Jeszcze nie tak dawno temu językowi eksperci zastanawiali się (z przymrużeniem oka), czy w przyszłości świat nie będzie potrzebował – na wzór tłumacza języka norweskiego, szwedzkiego, francuskiego – tłumacza emoji. Wygląda na to, że ta przyszłość już nadeszła.

Media przed miesiącem obiegła ciekawa informacja o tym, że jedna z londyńskich firm z branży tłumaczeniowej zamieściła w Internecie ogłoszenie o pracę w charakterze tłumacza elektronicznego pisma obrazkowego. Skąd taki pomysł?

Zdaniem firmy te same emotikonki w różnych kulturach mogą mieć odmienne znaczenie. Nie chodzi być może o proste znaki uśmiechu i smutku, ale emoji to przecież znacznie więcej symboli. Młodzi ludzie pokolenia Millenialsów potrafią na nich oprzeć całą komunikację! Które symbole mogą sprawiać problem?

Np. machająca dłoń. Pożegnanie, prawda? W kulturze Zachodu to oczywiste, ale w Chinach już nie. Tam można ją zinterpretować jako małą przyjemne zakończenie przyjaźni. Odmiennie ma się także sprawa białego kwiatu. Dla nas ten symbol nie ma metaforycznego znaczenia (chyba, że jest różą), ale dla Chińczyka będzie sygnałem „dobra robota”. Stempel z białym kwiatem dostają nawet uczniowie w chińskich szkołach za bardzo dobre wyniki w nauce.

Wszystko rozbija się o dwuznaczność i właśnie wspomniane naddane, metaforyczne znaczenie niektórych symboli. Ponadto świat ciągle się zmienia i emoji – jak każdy inny język – musi ewoluować. Użytkownicy smartfonów co chwila domagają się uzupełnienia „alfabetu” o kolejne symbole (np. buźki w różnych kolorach skóry, odmiennej płci). Na zmiany w rzeczywistości reagują też twórcy emoji i z wprowadzają zmiany z własnej inicjatywy. Jedna z głośniejszych zmian dotyczyła symbolu pistoletu. Ponieważ w Stanach Zjednoczonych trwa walka o ograniczenie dostępu do broni palnej, więc zwolennicy tego procesu domagali się usunięcia z iPhone’ów emotki przedstawiającej rewolwer. Firma odpowiedziała na apele i zastąpiła ikonkę… pistoletem na wodę.

W obliczu tak dynamicznych zmian i niejednoznaczności poszukiwanie tłumacza emoji wydaje się całkiem sensowne. Z drugiej strony emoji ujawnia ciekawy paradoks. Pismo obrazkowe z założenia jest pismem uniwersalnym, zrozumiałym przez ogół. Powyższe przykłady pokazują, że w praktyce jest zgoła odmiennie!